piątek, 1 maja 2015

ROZDZIAŁ XVIII

„ Bo to on jest od kilkunastu miesięcy tą najważniejszą osobą w moim życiu,
a dlaczego ? Bo to on jako jedyny ma do mnie nieziemską cierpliwość,
on nadaje życiu sens, bo dzięki niemu mam dla kogo żyć, 
bo przy nim za każdym razem czuję się tak jak nigdy wcześniej,
bo jego życie jest moim życiem, 
bo nie liczy się nic oprócz tego żeby na jego słodkiej buzi widniał uśmiech,
bo mimo wielu zła on nadal był, jest i będzie. ”



              Niektórzy chcą umrzeć, bo cierpią z miłości- inni błagają codziennie Boga, żeby przeżyć kolejny dzień. Codziennie w kolejkach w sklepie stoją setki osób, żeby kupić papierosy- w tym samym czasie dziesiątki tysięcy ludzi zmagają się z rakiem płuc. Bogaci marzą o nowych samochodach - biedni o tym, żeby mieć co włożyć do garnka. Chyba każdy chociaż raz, pokłócił się z rodzicami i myślał, że bez nich byłoby lepiej - dzieci w domach dziecka marzą o tym, żeby mieć do kogo powiedzieć „ mamo ” i „ tato ”. Życzymy innym śmierci, bo nas skrzywdzili - płakalibyśmy na ich pogrzebie. Odrzucamy miłość innych, bo „ nie są dla nas wystarczająco dobrzy ” - ktoś zasługuje na ich miłość bardziej, niż my. Wyrzucamy jedzenie  - dzieci w Afryce umierają z głodu. Zrywamy ze sobą, bo mamy siebie dosyć - niektóre pary dzieli tysiące kilometrów i marzą, żeby widzieć się codziennie. Jako dzieci jesteśmy szczęśliwi -  pragniemy dorosnąć. Ale, gdy już dorośniemy okazuje się, że życie nie jest takie kolorowe. Wtedy chcemy wrócić do tamtych czasów, czasów gdy byliśmy dziećmi, a jedynym problemem było to, że nie mamy upragnionej zabawki...
           
~ miesiąc później ~ 

              Słońce, piasek, morze. Taki urlop mógłby trwać wiecznie, ale niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy. Tak było i tym razem. Przyjaciele już od kilku tygodni byli w Dortmundzie.
             Marco od przyjazdu do swojego rodzinnego miasta próbuje zakończyć swój związek z Angeliną lecz nie może. Nie chce skrzywdzić partnerki. Czasami jest arogancki, chamski, ale to tylko „ maska ”, na ogół jest wrażliwy i czuły. 
                A co u Diany ? U niej jak zawsze ciekawie.. Od kilku dni męczą ją nudności. Mario jest zaniepokojony stanem zdrowia Niemki, ale ta uspokaja go tłumacząc jemu, że to zmiana klimatu albo, że zjadła coś nieświeżego. Choć sama dobrze wie co jej jest. Zaprosiła specjalnie  Ewę do kawiarni , bo musiała to komuś powiedzieć.
- No to co się stało ? - zapytała upijając łyk świeżo zaparzonej kawy. 
- Nic. Musiało się coś stać, żebym zaprosiła przyjaciółkę na kawę? - odpowiedziała pytaniem. Zaczęła tak ponieważ nie wiedziała w jaki sposób ma to powiedzieć. Bała się, że Ewa zacznie myśleć, że jest nieodpowiedzialna.
- Diana.. Nie znamy się przecież od dwóch godzin, prawda? Mów co się dzieje. - Niemka nie odpowiedziała tylko wyjęła ze swojej torebki małe opakowanie, po czym spuściła wzrok.
- Ale to wspaniale. Dlaczego się nie cieszysz ? Byłaś już u lekarza ? 
- Nie. Chciałam ciebie prosić, abyś poszła tam ze mną. Pójdziesz ?
- Oczywiście, że z tobą pójdę.
- Ewcia.. Tylko ja tą wizytę mam za jakąś godzinę..
- I dobrze.. Im szybciej tym lepiej.
- Naprawdę ? Nie jesteś zła, że zapytałam się w ostatniej chwili ? 
- Młoda, nie gadaj już tyle tylko wsiadaj do auta. - zarządziła starsza. - Zrobimy jeszcze po drodze zakupy. 
- Czekaj, zapłacę za kawę.- uśmiechnęła się, a po chwili obie już siedziały w samochodzie. Ewie uśmiech nie schodził z twarzy. To taki typ  człowieka, który cieszy się ze szczęścia innych. Nie ma osoby, która nie lubiłaby tej kobiety. Zawsze promienna, każdemu mówi „ dzień dobry ”. Dla niej nie istotne jest to czy jesteś bogaty, sławny czy z  „ patologicznego domu ”. Ona wszystkich traktuje tak samo. Kobiety zrobiły zakupy i od razu udały się do lekarza. Niemka została od razu przyjęta do gabinetu, bo przecież jest żoną tego Reus'a, pomimo tego, że są w separacji. 
- I jak ? - zapytała Polka, gdy przyjaciółka wyszła. 
- Trzeci tydzień. - odpowiedziała i pokazała USG.
- Marco się ucieszy ! Zawsze chciał mieć dziecko. - powiedziała patrząc na badanie.
- Ewa ja już z nim nie jestem...
- Ale przecież to jest jego dziecko. - przerwała jej.
- Skąd o tym wiesz ? - zapytała łamliwym głosem.
- Widziałam was wtedy w hotelu. Poszłaś tak sama, a ja za tobą, żeby ci się nic nie stało. Chciałam cię zawołać, ale widziałam, że on też tam jest. Też się bał o ciebie. 
- Powiedziałaś to komuś ? 
- Kochanie dobrze wiesz, że nie. - przytuliła ją do siebie.
- Będę musiała to powiedzieć Mario. Wiem, że go zranię, ale nie mogę ukrywać prawdy. 
- Marco też powinien wiedzieć. - odpowiedziała.
- Nie, wychowam te dziecko sama. Nie potrzebuję litości. Po za tym będzie miał dziecko z Angeliną, po co mu moje ?
- Angelina nie jest w ciąży. 
- Jak to ? Przecież.. - nie potrafiła się wysłowić. Z jednej strony cieszyła się, ale w sumie z czego ? Przecież ona i Marco to już przeszłość. 
- Kobietę, która nosi pod sercem dziecko, męczą nudności, je za dwóch, zmienia jej się nastrój i wiele innych, a u niej nie widać tego. Po za tym nie widać brzuszka.- odparła żona Piszczka.
- Masz rację. - zaczęła się nad tym zastanawiać. Bo jeżeli Angelina nie jest w ciąży, to dlaczego kłamie ? 
- Choć do mnie Łukasz robi dzisiaj obiad. Będzie zabawnie. 
- Nie będę się do was wpraszać pewnie chcecie spędzić południe sami.
- Musisz przyjść, bo powiedziałam mu, żeby zrobił też dla ciebie. 
- Skoro nalegasz..- przyjęła zaproszenie.
      Gdy dojechały na miejsce były mile zaskoczone, ponieważ reprezentant Polski przygotował pyszne jedzenie. Zdziwiło to trochę Ewe. 
- Widzisz Diana.. Tyle lat po ślubie, a ja nie wiedziałam, że mój mąż ma taki talent do gotowania. - zaśmiała się, a wtórowała jej Niemka. - I do tego wszystko po sobie pozmywał..
- Ale mamo.. Tata zadzwonił i taki pan mu psyniósł jedzonko. 
- Młoda.. A kto ci kupił lalkę żebyś nie naskarżyła ? - zapytał. - Ciekawe po kim ty jesteś taka wygadana... Pewnie po matce. - powiedział a wszystkie kobiety wybuchnęły śmiechem.
- Łukasz, ona nie musiała mówić. Przecież poczułyśmy tę spaleniznę już w ogrodzie. - uśmiechnęła się Polka.
        Po obiedzie kobiety rozmawiały kilka godzin, lecz Niemka musiała już iść do domu. Mario dzisiaj pojechał do rodziców, więc tam zjadł obiad. Jednak powinien już wrócić. A Diana nie chce zwlekać z opowiedzeniem mu prawdy. Za każdym razem, gdy na niego patrzy przypomina jej się noc z Marco i to jak bardzo go skrzywdziła. Przeklina na siebie w myślach. Mario nie widzi świata poza nią, a ona mu robi takie świństwo. 
- Gdzie byłaś ? - zapytał zaniepokojony. 
- U Ewy i Łukasza. - oznajmiła.
- Co dzisiaj robiłaś ? - chciał ją pocałować, lecz Niemka odsunęła się od niego. 
- Mario usiądź. Musimy porozmawiać. 
- Brzmi groźnie.. Mam się bać ? - zaśmiał się.
- To nie jest śmieszne. Mógłbyś choć raz zachowywać się poważnie ? - zdenerwowała się. Być może to hormony, a może nie. Od dawna denerwuje ją to, że piłkarz zachowuje się jak dziecko. 
- Spokojnie już. Masz okres, czy co ? 
- Przywalę ci zaraz. - oznajmiła z zaciśniętymi zębami. 
- U groźna.. Pociąga mnie to.. - zaśmiał się.
- Z tobą się nie da rozmawiać. Idę się wykąpać. 
- Pomóc ci ? - poruszył zabawnie brwiami. 
- Poradzę sobie. - powiedziała zła i trzasnęła drzwiami od łazienki. 
          Gdy tylko się wykąpała zrobiła sobie kolację i poszła spać nie odzywając się do chłopaka. On wolał nie drażnić ukochanej więc nie mówił ani słowa. Rano, gdy tylko Diana wstała zrobiła śniadanie piłkarzowi. 
- Już się nie gniewasz ? - przytulił ją i ucałował w policzek. 
- Zjedz, a ja idę się ubrać. - wyswobodziła się z jego uścisku.
- To o czym chciałaś wczoraj porozmawiać ? - zapytał, gdy kobieta wróciła. 
- Nie wiem jak ci to powiedzieć.. - zaczęła.
- Chcesz ze mną rozmawiać, ale nie wiesz o czym.. A wczoraj zrobiłaś mi awan..- nie dokończył.
- Przespałam się z Marco. - przerwała mu i jak najszybciej się dało wypowiedziała to zdanie. Chłopakowi od razu zszedł uśmiech z twarzy. 














____________________________
Witam ! :D
No to tak w trzech słowach : JEDZIEMY DO BERLINA.
Nawet nie wicie jak się cieszę ! :*
A co do rozdziału mam  nadzieję, że się podoba, bo coraz bardziej wkurzają mnie te moje wypociny !:((
No już nie zanudzam ! :* Komentujcie ! ;*
Pozdrawiam. ♥


sobota, 18 kwietnia 2015

ROZDZIAŁ XVII

  „ Ranimy się, kłócimy i krzyczymy czasem głośniej niż 
jest to potrzebne, ale gdzieś między to wplatamy
miłość i wiarę w to, że każdy dzień jest kolejną cegiełką umacniającą mur,
który nazywamy naszym wspólnym życiem. ”


               Miłość jest kombinacją podziwu, szacunku i namiętności. Jeśli żywe jest choć jedno z tych uczuć, to nie ma co robić szumu. Jeśli dwa, to może nie jest to mistrzostwo świata, ale blisko. A jeśli wszystkie trzy , to śmierć jest już nie potrzebna: trafiłeś do nieba za życia.
               Pierwszy stycznia, godzina dwunasta. Dwudziestolatka otwiera delikatnie oczy i nie może uwierzyć w to co stało się w nocy. Poczuła się fatalnie pomimo , że bardzo tego chciała. Tęskniła za Marco, za jego czułym dotykiem. Tylko w jego ramionach czuła się najlepiej. Zerknęła na śpiącego blondyna i próbowała wyswobodzić się z uścisku mężczyzny jednocześnie starając się go nie obudzić. Udało jej się to, a po chwili schodziła już po schodach prowadzących na recepcję. Oddała klucz, który w prawdzie nie był jej potrzebny, i już miała wyjść szukać Mario, gdy recepcjonistka ją zatrzymała.
- Pani Reus..- usłyszała cichy, zachrypnięty głos blondynki. - Jeśli chciałaby pani, mogłabym dać zapasowy klucz do pokoju. - uśmiechnęła się.
- Och.. Oczywiście. Dziękuję bardzo. - odebrała klucz od dziewczyny i już szła na górę, gdy nagle usłyszała krzyki. Zaciekawiona i jednocześnie zaniepokojona wróciła w poprzednie miejsce i zobaczyła jak mężczyzna w średnim wieku nerwowo kłóci się z młodą recepcjonistką. Nie wyglądało to na sprzeczkę klienta z pracodawcą. Niemka stała tak obserwując całą sytuację, ale jak tylko zobaczyła, że mężczyzna uderzył kobietę postanowiła wkroczyć.
- Co pan robi ? - zapytała oburzona i popchnęła mężczyznę. Zawsze była odważna i nie bała się kogoś uderzyć. Taki miała charakter: na ogół miła, pogodna dziewczyna, ale gdy widzi czyjeś cierpienie, albo przemoc nad słabszymi, nie zastanawia się długo, by wkroczyć. 
- Niech się pani nie wtrąca. - powiedział zdenerwowany.
- Proszę stąd wyjść, bo zadzwonię na policję. - oznajmiła i wyciągnęła telefon z torebki. Mężczyzna wyrwał jej urządzenie z ręki i rzucił na ziemię.
- Słuchaj smarkulo, nie będziesz mi rozkazywała, a tym bardziej straszyła. - przycisnął ją do ściany i zaczął podduszać. Brunetka od razu przypomniała sobie jak Marco uczył ją samoobrony i od razu zastosowała to na napastniku. Facet przez następne kilka minut zwijał się z bólu, w międzyczasie kobiety zadzwoniły na policję. 
- Dziękuję. 
- Drobiazg. Chodź opatrzymy to. - powiedziała z uśmiechem na twarzy. 
- Gdyby nie pani..- nie skończyła.
- Tylko nie pani... Diana jestem. - podała jej rękę.
- Patrycja. 
- Masz ciekawy akcent. Skąd jesteś?
- Z Polski. 
Kobiety rozmawiały chwilę, a potem Diana poszła się przebrać. Nadal nie wiedziała o co chodziło temu mężczyźnie. Dlaczego się tak zachowywał ? Na pewno nie chodziło tu o zły pokój, bo o taką błahostkę ?
           Po porannej toalecie Niemka przebrała się i postanowiła poszukać Mario. Dobrze wiedziała, że młody piłkarz lubi zaszaleć. Znalazła go śpiącego w klubie. Uśmiechnęła się sama do siebie i postanowiła obudzić chłopaka.
- Mario obudź się.. - delikatnie szarpnęła ramieniem pijanego Niemca.
- Jeszcze chwila mamo.- wymruczał.
- Mario obiad. - krzyknęła.
- Co ? Co na obiad. - zapytał, a dziewczyna wybuchła śmiechem. - Fajnie, że się ze mnie śmiejesz. -powiedział obrażony.
- Och.. Wybacz, że uraziłam twoją męską dumę.
- Jaki obiad ? - do rozmowy wtrącił się zaspany i skacowany Piszczek.
- Nie zrozumiesz..- uśmiechnęła się Diana.
- Chłopaki wyglądacie wspaniale.- zakpił Marco, który przyszedł do klubu po tym jak obudził się sam w łóżku. Liczył na to, że Niemka obudzi się później niż on.
- Marco kochanie, tak się cieszę, że jesteś.. Miałem taki okropny sen. - poskarżył się najmłodszy.
- A widzisz młody, ja akurat miałem piękny sen..- rozmarzył się. - Piękna dziewczyna, cudowna noc..- nie dokończył.
- Dobra, dobra.. skończ.- zaśmiał się Łukasz.
- Gdzie Ewa i Agata ? - dziewczyna zignorowała zachowanie męża.
- Ewa wracała z tobą do hotelu.- oznajmił Polak.
- Uuu.. ktoś tu za dużo wypił i nic nie pamięta. - zakpił zadowolony Mario.
- Zamknij się Götze. - warknęła na niego.
- Po nazwisku, Reus ? - podniósł prawą brew.
            Dziewczyna nie wytrzymała tego i wyszła. Sama nie wie dlaczego uniosła się tak na Mario, po prostu czasami strasznie ją denerwuje. Szła zamyślona na plażę. Usiadła na piasku i biła się z myślami. 
- Dlaczego rano uciekłaś ? - usłyszała męski, zachrypnięty głos. 
- Nie uciekłam. - stwierdziła.
Chwile siedzieli w ciszy.
- Powiedz coś.- bąknął nagle. Podniosła na niego swoje smutne oczy.
- Co byś chciał usłyszeć ? - zapytała szeptem.
- Że też mnie kochasz, że wszystko będzie dobrze i mi wybaczysz. - cicho westchnął. 
- O czym myślałeś, kiedy byłeś z nią ? Co czułeś ? Satysfakcję ? Pomyślałeś wtedy o mnie ? O tym, jak będę się czuć ? Jak każdej nocy będę myślała, że ona przez ten cały czas trzymała w ramionach moje całe życie, że dotykała ciała, które ja tak pokochałam i patrzyła w oczy, których nigdy nie zapomnę. - schowała twarz w dłoniach. 
- Kocham cię. - powiedział,
- Miłość polega na wierności i zaufaniu, wiesz ? - warknęła zapłakana.
- Robię, co w mojej mocy, żeby nie dać ci powodów do zazdrości, ale podoba mi się twoja zachłanność. Chcę żebyś o mnie walczyła. Chcę, żeby ci na mnie zależało. Chcę, żebyś szalała na moim punkcie. Zachłanność bez zaufania jest jednak piekłem. Jeśli mi nie ufasz, to nie mamy nic. 
- Zaufanie działa w dwie strony. - odparła. 
- Diana..Spróbujmy znowu. Naprawmy to.. - popatrzył na nią. 
- Tego nie da się naprawić. - oznajmiła i ruszyła w stronę hotelu. Mężczyzna tylko odprowadzał ją wzrokiem i ze złości uderzył pięścią w piasek. 

_____________________________________

Witajcie ! :D 
Na początku chciałabym wam podziękować za komentarze pod poprzednim rozdziałem. Myślałam, że nikt nie będzie chciał tego czytać, a tym bardziej skomentować, bo dawno nie dodałam tu żadnego rozdziału. 
Dzisiaj grają nasze pszczółki ! :D Mam nadzieję, że wygrają ! Muszą ! :D HEJA BVB ! ♥
Pozdrawiam. ♥

środa, 15 kwietnia 2015

ROZDZIAŁ XVI

„ Im dłużej coś w sobie tłumisz, z tym większą siłą to kiedyś wybuchnie. ”



               
                  Sylwester. Jedyny dzień w roku kiedy możemy wyszaleć, zabawić się żegnając stary rok. Dla niektórych udany, dla innych może trochę mniej. Dla Diany Reus nie był to dobry rok, wręcz przeciwnie był koszmarny. Zdrada męża, wypadek, rozstanie i wiele innych nieprzyjemnych rzeczy. Ale mimo wszystko postanowiła bawić się w tym dniu jak najlepiej. Miała nadzieję, że nowy rok, nowy rozdział w życiu będzie początkiem czegoś dobrego. 
                    Wszystkie kobiety udały się w południe do fryzjera i jak można przypuszczać spędziły tam kilka godzin. Każda chciała wyglądać pięknie, wyjątkowo nie tylko dla swoich mężczyzn, ale  również dla siebie. Gdy wróciły zaczęły wybierać sukienki, co prawda niektóre miały już wybrane, ale, jak to kobiety, nie były zdecydowane. Najstarsza, czyli Ewa, zdecydowała się najszybciej i ubrała białą koszulę, z ćwiekami na kołnierzu, i czarną, rozkloszowaną spódnicę z wysokim stanem. Oczywiście postawiła na baleriny, tłumacząc, że nie wytrzyma całej nocy w butach na obcasie. 
Agata postanowiła zaszaleć i ubrała czerwoną sukienkę z baskinką i koronką na górze. W kwestii butów wybrała swoje ulubione czarne lity. Dwudziestolatka ubrała czarną, rozkloszowaną sukienkę z siateczką, a do tego zwyczajne, czarne szpilki. Panowie postawili na klasyk, czyli na eleganckie garnitury. 
                    Przyjaciele w klubie byli już od dwudziestej. Usiedli przy jednym stoliku i zamówili po drinku. 
- Młody, miałeś świetny pomysł żeby tu przyjechać. - powiedział Łukasz.
- Ja mam same dobre pomysły. - uśmiechnął się brunet. 
- Akurat. - mruknął Marco. 
- O co ci chodzi ? - zapytał oburzony Mario.
- O nic. Tylko.. - nie dokończył.
- Chłopaki znowu zaczynacie ? - przewrócił oczami Kuba. - Bawcie się, a nie kłóćcie. 
- Masz rację Kuba. - przytaknął Reus. - Dianuś, chodź zatańczyć. - wyciągnął rękę w stronę żony, a ta delikatnie ją ujęła i zaczęli kołysać się w rytm muzyki. Kątem oka obserwował ich Mario z niezadowoloną miną. 
                  Po dwugodzinnej zabawie Niemka poczuła, że musi się przewietrzyć. Wyszła przed klub i usiadła na ławce. Chwile potem ktoś usiadł obok niej. Ktoś kto zauważył jej nieobecność. 
- Jesteś szczęśliwa ? - zapytał. To pytanie wydaje się proste, choć wcale takie nie jest. Dziewczyna biła się z myślami. Powiedzieć mu prawdę, czy może najlepiej będzie skłamać. Ale tak właściwie kogo chciała okłamać jego, czy może bardziej siebie. Sama już nie wie. 
- Tak.. Dlaczego miałabym nie być ? 
- Do pełni szczęścia potrzeba miłości. - stwierdził. Co on chciał przez to powiedzieć ? Przecież jest z Mario i jest jej w tym związku dobrze, ale czy na pewno ? Ona dobrze wie, że jego nie okłamie. To jest jedna z tych nielicznych osób, które znają ją bardzo dobrze. 
- Kocham Mario. - powiedziała cicho.
- Nie tak jak on by chciał, kochasz go jak przyjaciela. 
- Sama już nie wiem. Kuba co ja mam robić. - schowała twarz dłoniach. Byłą tak bezsilna jak nigdy dotąd. 
- Diana, wiesz bardzo dobrze. Pomyśl co dla ciebie będzie najlepsze. Pomyśl przy kim będziesz szczęśliwa. - przytulił ją. Kuba zawsze był oparciem dla Niemki. W trudnych sytuacjach, o których nie mogła porozmawiać z Mario, pomagał jej właśnie on. - Chodźmy do środka. Zimno jest. 
               Czas tak szybko mijał, że zanim się obejrzeli już zaczęło się odliczanie do Nowego Roku. Diana stała u boku Mario z kieliszkiem szampana w ręce, wszyscy już sporo wypili z jednym małym wyjątkiem. Marco. Wypił tylko jednego drinka i jako jedyny myślał „ na trzeźwo ”. Gdy wybiła północ wszyscy złożyli sobie życzenia i oglądali pokaz fajerwerków. 
- Pomyślałaś życzenie ? - zapytał Mario.
- Oczywiście. - uśmiechnęła się do niego. 
- Czego sobie życzyłaś ? 
- Życzeń się nie mówi, bo inaczej się nie spełnią. - pocałowała go w policzek i weszła do środka. 
              Około trzeciej nad ranem dziewczyna postanowiła iść spać do hotelu. Próbowała znaleźć Mario, który miał ich kluczyk od pokoju, ale niestety nadaremnie. W końcu dała za wygraną i zapytała recepcjonistki czy nie mają wolnego pokoju. Gdy szukała odpowiedniego numeru ktoś chwycił ją za łokieć. 
- Pogadaj ze mną. - syknął cicho. 
- Nie mamy o czym. - wyszeptała. 
- Mamy. Kocham Cię. Brakuje mi ciebie i kompletnie sobie z tym nie radzę.- powiedział patrząc jej w oczy. Mówił całą prawdę. Chciał to wreszcie wyrzucić z siebie. 
- To masz problem. - zaśmiała się głośno, choć wcale nie było jej do śmiechu. 
- Zmieniłaś się, Mario cię zmienił. - zasugerował.
- Nie skarbie, to twoje odejście mnie zmieniło. To przez ciebie jestem na dnie i nie radzę sobie z niczym, zraniłeś mnie i czego teraz ode mnie oczekujesz ?
- Wierzę w to, że cię odzyskam. - rzucił.
- Marco. Daj mi spokój. Marzę tylko o łóżku. - powiedziała zrezygnowana.
- W takim razie mamy podobne marzenia.
- Ty też marzysz o łóżku ? - zapytała.
- Marzę o tobie w moim łóżku. - to zdanie wypowiedział wpatrując się w usta dziewczyny, a po chwili nie wytrzymując pocałował ją. Ona lekko oszołomiona oddawała pocałunki. Oboje bardzo tego pragnęli. Reus wziął dziewczynę na ręce i zaprowadził ją do swojego pokoju hotelowego.  Całował ją coraz mocniej, pchnął ją na łóżko, objął w talii, podciągnął wyżej na posłaniu. Przywarła do niego, wbiła palce w jego nagie plecy. Jego blizny były jak alfabet Braille'a. Blizny, których nabawił się przez nią. 


______________________
Witajcie ! :)
Na początku chciałabym was bardzo, ale to bardzo przeprosić za to, że dawno nie dodawałam tu żadnego rozdziału. Musiałam wszystko sobie ogarnąć. Nie zdziwię się jak  nie będziecie już chciały czytać moich wypocin, ani nie będziecie chciały mnie znać. Rozdziały będą dodawane w terminie ( postaram się je dodawać w terminie, bo jak już pewne wiecie trenuję piłkę ręczną i nożną i zawsze wypadają mi jakieś treningi, mecze, ligi, a do tego jeszcze szkoła.) Ale obiecuję, że poprowadzę do końca to opowiadanie, choć na razie nie zamierzam go kończyć :)) Pozdrawiam. <3 
                    
                    

poniedziałek, 2 lutego 2015

ROZDZIAŁ XV

„ Nie ten co z Tobą tańczy, Nie ten co z Tobą się śmieje, Lecz ten co z Tobą cierpi Jest Twoim przyjacielem. ”




                           
             Kilka dni po Wigilii wszyscy już wygrzewali się na pięknych plażach w Dubaju. Każdy zasłużył na odpoczynek po ciężkiej końcówce roku. Kobiety specjalnie na tę okazję zakupiły nowe bikini, i oczywiście sukienki na sylwestrową noc. Panowie natomiast zabrali swoje garnitury, które zakupili na przyjęcie Świąteczne klubu. Angelina tak jak mówiła nie pojawiła się w mieście Zjednoczonych Emiratów Arabskich z powodu rzekomej sesji zdjęciowej. 
- Laski, przyleciałyście się tutaj poopalać ? - marudził Mario. 
- A co mamy się bawić w wodzie z wami ? - odpowiedziała pytaniem na pytanie Ewa. 
- Nie, ale..- wypowiedź Mario została przerwana, którą przerwał Marco. 
- Młody.. Daj spokój. - zaśmiał się. - Z nimi nie wygrasz. 
- Dianuś, chodź do wody, proszę. - zrobił swoją ulubioną minę, której dziewczyna nie mogła się oprzeć.
- Opalam się, nie widzisz ? - zapytała z uśmiechem nie patrząc na partnera. 
- Ja nie widzę. - oznajmił zadowolony Marco, podniósł Niemkę i biegł w stronę wody. 
- Marco, proszę cię ! Postaw mnie. Woda jest zimna ! Słyszysz? Proszę. - krzyczała na całe gardło, wszyscy zgromadzeni na plaży patrzyli się na nich i nikt nie widział w tym nic złego. 
- Ładnie poproś. - zatrzymał się na chwile.
- Ładnie proszę. - zaśmiała się, a Marco znowu ruszył przed siebie. - Reus postaw mnie. 
- Dobrze. - powiedział i puścił swoją żonę, ponieważ stali już w morzu, kobieta wpadła do wody. 
- Marco ty debilu. - krzyknęła. 
- Też Cię kocham. - powiedział uśmiechnięty. Dziewczyna spojrzała na niego zdziwiona i ochlapała go wodą, a po chwili wybuchła śmiechem. Mężczyzna nie był dłużny i również ją ochlapał. Zachowywali się jak dzieci dobrze się przy tym bawiąc. Po dziesięciu minutach dokuczania sobie nawzajem wrócili do znajomych. 
- Skończyliście dzieci ? - zapytał zdenerwowany Mario. 
- On zaczął. - zaśmiała się Diana. 
- Akurat. - mruknął zazdrosny Mario.
- Chce ktoś lody ? - zapytał Marco. 
- Możesz nam wziąć truskawkowe. - powiedział Piszczek odpowiadając za siebie i za swoją żonę. 
- A ty ? - zapytał obrażonego chłopaka, który nawet na niego nie spojrzał tylko dalej leżał na kocu opalając się. Po chwili spojrzał na dziewczynę, która już otwierała usta by coś powiedzieć, ale Niemiec uprzedziła ją. - Czekoladowe. - ona tylko przytaknęła i uśmiechnęła się. - To może pójdziesz ze mną ? - zapytał po chwili. 
- Okey. - zabrała ręcznik i poszła za blondynem. 
          Całą drogę rozmawiali , jak za dawnych czasów. Oboje uwielbiali te swoje wieczorne spacery. Chodzili wtuleni w siebie i nie widzieli świata po za sobą. Wszyscy przechodni patrzyli się na nich z wielkim podziwem. Media miały zawsze sensacje z tego i robiły im jak najwięcej zdjęć, a na następny dzień ukazywał się jakiś artykuł. 
- Pamiętasz te nasze spacery ?- zapytał blondyn.
- Pamiętam. - próbowała jak najszybciej uciąć temat. 
- Dlaczego tego już nie ma ? 
- Bo nas już nie ma. - spojrzała na niego i odebrała swoje lody. 
- Diana.. - próbował zatrzymać dziewczynę, ale ona odwróciła się napięcie.
- Marco, daj spokój. - powiedziała powstrzymując się od płaczu. 
- Przepraszam, nie powinienem. - nie chciał zobaczyć łez swojej ukochanej dlatego jak najszybciej skończył temat. 
- Chodźmy już, roztopią się. 
         Wracając rozmawiali tak jak sprzed kilkunastu minut, tak jakby tamtego tematu nie było. Diana znowu zaczęła się uśmiechać. 
- Dzięki, ile jestem ci dłużny ? - zapytał zadowolony Łukasz.
- Daj spokój stary.- oboje wybuchli śmiechem.
- Ej Mario zasnął. - szepnęła Diana do sowich przyjaciół. 
- Faktycznie. - zaśmiała się Ewa. 
- Chodź Łukasz wrzucimy go do wody. 
- Ale jak chcesz to zrobić Reus ? - zapytała Ewa. - przecież on się obudzi jak go ruszycie. 
- Jego ? Jego nic nie obudzi. - zaśmiała się Diana. 
- Dianuś wzięłaś kamerę ? - zapytał Łukasz. 
- No gdzież na plażę kamerę, zwariowałeś ? - odpowiedziała rozbawiona Ewa.
- A właśnie tak się składa, że mam. - uśmiechnęła się i wyciągnęła sprzęt z torby. 
- No to nagrywaj. 
      Marco i Łukasz zaczęli ostrożnie podnosić koc, na którym leżał Mario. Próbowali opanować śmiech, lecz na marne. Na ich szczęście młody Niemiec nie obudził się. Ewka tylko szepnęła do ucha Dianie, że ta jednak miała rację z tym twardym snem chłopaka. Mężczyźni powolnym krokiem zbliżali się do wody i po chwili najmłodszy leżał już w wodzie. 
- Co jest ? - krzyknął zdenerwowany. Wszyscy wybuchli śmiechem, nawet Mario. 

____________________________
Jak wam się podoba rozdział ? :D
Może teraz jest nudny, ale w następnym będzie się działo :))
Czekam na wasze opnie. ! :)
Pozdrawiam. ♥
Hhahha.. <3 Sahin i Kagawa „ na treningu ”. :D Kocham ich. <3 





wtorek, 30 grudnia 2014

ROZDZIAŁ XIV

„ Miłość istnieje nie po to, by dać nam szczęście, ale po to, 
byśmy mogli sprawdzić, jak silna jest nasza odporność na ból. ” 




                  Przygotowania do najważniejszej kolacji roku szły pełną parą. Kobiety królowały w kuchni, a mężczyznom przypadło sprzątanie i nakrycie do stołu. Nie obyło się też bez grymasów panów, którzy bardzo chętnie pograliby w FIFĘ jedząc kolejną paczkę chipsów i żelków. Angelina robiła barszcz z uszkami, Diana lepiła pierogi, które Ewa gotowała. Wszystko było już prawie gotowe.
- Cholera..- zaklnęła Angelina. Zdziwione kobiety spojrzały po sobie, a potem po koleżance.- Przesoliłam barszcz. - powiedziała ze łzami w oczach.
- Rany Boskie dziewczyno - zdenerwowała się Ewa. Była zła, ponieważ proponowała Niemce przygotowanie potrawy, ale ta uparła się, że zrobi to sama.
- Dobra. Ewka nic się nie stało. - uspakajała ją najmłodsza.
- No, ale spójrz. A mówiłam pomogę, to nie, bo ona sama.
-  Ewcia... Są Święta.. Po za tym babcia mi kiedyś pokazała taki sposób na przesoloną zupę. - powiedziała. Zastosowała swój tajny sposób i uśmiechnęła się do modelki. - I gotowe. Nie płacz. - otarła łzy dziewczynie.
- Dziękuję.
- Przepraszam nie powinnam była się unosić. - powiedziała ze skruchą pani Piszczek.
- I widzisz chłopie.. Gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść. - powiedział zadowolony Mario. - Panienki kochane... - zaczął i klasnął w dłonie. - Nakryliśmy do stołu.. Możemy już pograć w FIFĘ ?.
- No dobra.. - odpowiedziały zgodnie.
- Łukasz gdzie jest Sara ? Muszę ją już iść ubrać. - uśmiechnęła się Ewa, a obrońcy Borussii i reprezentacji Polski nie było do śmiechu. Podrapał się po głowie i spojrzał po kolegach, ale nadal nic nie mówiąc. - Łukasz ? Jak jechaliście po światełka to zabraliście Sarę ze sobą z powrotem , prawda ? - zapytała zdenerwowana.
- Wiedziałem, że o czymś zapomniałem. - powiedział i z komody zabrał kluczyki od swojego samochodu. Na szczęście sprzedawczyni zauważyła dziewczynkę w sklepie i poznała ją, bo bardzo często bywała tu razem z rodzicami.  Łukasz po pięciu minutach był już na miejscu i dziękował kobiecie za opiekę nad pociechą.
- Jeszcze raz dziękuję i Wesołych Świąt. - pożegnał się i szybko wrócił do domu, tym razem z dzieckiem.
- No nareszcie. Sara nic ci nie jest ? - pytała zaniepokojona kobieta. Dziewczynka tylko skinęła głową na znak, że nie i pobiegła do pokoju pobawić się zabawkami. - Masz szczęście, że mamy gości. - pogroziła palcem mężowi na co wszyscy zareagowali cichym śmiechem.
- To my jedziemy się przebrać. - oznajmił Mario zabierając płaszcze z wieszaka. Pomógł swojej partnerce założyć jeden z nich i wyszli. Do domu małżeństwa Piszczków szli na piechtę, dlatego drogę powrotną przebyli tak samo.
                 Mario ubrał czarny garnitur szyty na miarę, białą koszulę i dopasowany, czarny krawat.  Diana wybrała białą koszulę z ćwiekami na kołnierzu do tego czarną spódnicę rozkloszowaną. Buty na obcasie od Chanel. Złoty naszyjnik, który dostała od Mario kilka dni temu i kilka bransoletek. Gotowi wrócili do przyjaciół, którzy także byli już przebrani. Wszyscy zasiedli do stołu i czekali na pierwszą gwiazdkę. W międzyczasie zaczęli składać sobie życzenia dzieląc się opłatkiem. Najpierw Mario.
- No kochanie, życzę Ci szczęścia, pomyślności z Mario Götze . Dużo sek..- nie dała mu dokończyć tylko lekko dźgnęła go w brzuch. - dobra nie powiem tego, ale wiesz, że  możesz tylko ze mną. - uśmiechnął się.
- Mario.. Życzę Ci abyś nadal spełniał swoje marzenia, dużo pięknych goli i jak najmniej kontuzji. - zakończyła. Młody Niemiec przytulił swoją partnerkę na koniec i poszedł składać życzenia Ewie. Po kilku minutach przyszedł czas na ostatnią osobę, czyli Marco.
- No Dianuś, życzę Ci spełnienia marzeń, abyś była szczęśliwa, bo to ważne, aby zdrowie Cię nie opuszczało no i wszystkiego najlepszego.
- Marco..- była wrażliwą osobą dlatego kilka łez poleciało po jej policzkach. - Jak najmniej kontuzji, dużo bramek, obyś zawsze grał dla Borussii i co najważniejsze szczęścia i zadowolenia z pociechy. - przytuliła go mocno, a po chwili już siedziała przy stole. On stał w miejscu, wreszcie zrozumiał co takiego zrobił. Poczuł, że stracił ją już na zawsze. Poczuł, ale nie chciał w to wierzyć.
- Marco, siadaj. - położył rękę na jego ramieniu Łukasz. Ten tylko skinął głową i usiadł obok Angeliny. Kątem oka spoglądał na nią. Pilnował jej wzrokiem. Śledził każdy ruch, jednocześnie udając obojętnego.
      Po kolacji przyszedł czas na prezenty. Sara dostała mnóstwo zabawek i słodyczy. Ewa dostała perfumy i sukienkę od znanego Włoskiego projektanta, a  od męża dostała nową maszynę do szycia. Diana również dostała perfumy i sukienkę, ale od swojego partnera dostała książkę „ Gwiazd naszych wina ” i kuferek do makijażu.  Angelina od Marco dostała kluczyki do nowego, czarnego mercedesa. Kupon do spa i perfumy. Marco, Łukasz i Mario dostali takie same prezenty. Złote zegarki, perfumy od Calvina Kleina i krawaty z białymi koszulami. Dziewczyny wybrały się razem na zakupy i postanowiły kupić takie same prezenty żeby żaden nie wybrzydzał.
      Po otwarciu prezentów zadzwonił dzwonek do drzwi. Zdziwiony Łukasz poszedł otworzyć, a po chwili do salonu wpadli Kuba z żoną i córeczką. Piszczkowie zapraszali ich na Wigilię, ale oni mieli ją spędzić w Polsce z rodziną.
- Co tu robicie ? - zapytał zadowolony Mario witając się z wszystkimi.
- Nie mogliśmy was tak zostawić. - uśmiechnął się Kuba. - Szybka Wigilia i od razu w samolot.
    Resztę wieczoru rozmawiali, śmiali się i jedli. Wszyscy wymienili się z Błaszczykowskimi prezentami kilka dni wcześniej, bo myśleli , że ich nie będzie. Przed północą wszyscy ruszyli do kościoła na pasterkę.
         Śnieg nadal otulał ulice Dortmundu. Najbardziej cieszyła się z tego Diana,  dla której dwiema ulubionymi porami roku było lato i właśnie zima.
         Gdy wracali młody Niemiec postanowił, że to będzie najlepsza okazja by powiedzieć o swoim pomyśle, który już zrealizował.
- Wiem, że myśleliście o Sylwestrze u nas w domu, ale zarezerwowałem   bilety do Dubaju dla wszystkich żebyśmy mogli wypocząć i się zabawić.
- Świetny pomysł młody. - poklepał go po plecach Marco. - Długo rozmyślałem żeby...
- Ale ja w sylwestra nie mogę. - wtrąciła się Angelina. Wszyscy popatrzyli się na nią ze zdziwionymi minami. - Mam sesję zdjęciową.- wyjaśniła.
- W Sylwestra ? - zapytała Ewa.
- Dobrze płacą. - uśmiechnęła się.
- Fajnie, że się dowiedziałem. - oznajmił obrażonym Reus.
- Kotku, nie denerwuj się. - pocałowała go w policzek, ale ten lekko ją odepchnął i przyśpieszył kroki do swojego domu.
- A temu co ? - zapytał Łukasz, gdy młodszy był już daleko.

___________
Jakie plany na Sylwestra ? ;)) Ja powiem szczerze, że tylko datę mam ustaloną. ;D
Podoba się rozdział ?;)






wtorek, 23 grudnia 2014

ROZDZIAŁ XIII

 „ Tylko bądź. W każdy dzień i każdą noc. ”



- Jesteś moim przyjacielem, powinieneś chcieć, żebym była szczęśliwa.
- Ale ja chce, żebyś była szczęśliwa tylko nie z nim..
- A z kim ? 
- Ze mną. - powiedział i spojrzał w jej oczy, które zaczęły się szklić. Tak bardzo chciała, żeby zaprzeczył , żeby powiedział, że to wszystko żart, ale nie doczeka się, bo młody Niemiec mówił prawdę. Wreszcie powiedział co czuje. Gdy Diana cierpiała po rozstaniu z Marco obiecał sobie i jemu, że zrobi wszystko by Niemka wróciła do męża, ale nie mógł tego dotrzymać, to było zbyt silne i zbyt oczywiste. Czy wy gdybyście dostali szansę od losu, by być, z ukochaną  osobą, skorzystalibyście  ? Na pewno. 
- Mario.. ja.. - jąkała się. 
- Bądźmy razem.. Przecież jest nam dobrze. - nadzieja w jego głosie była ogromna. Jest dużo w tym winy Diany, która nie zakończyła tego romansu. Nie mogła odmówić Mario. Nie mogła nic z siebie wydusić i kiwnęła głową.
                Gdy weszli do klubu wszyscy już dobrze się bawili i niektórzy już sporo wypili. Mario porwał swoją ukochaną do tańca i zaczęli kołysać się w rytm muzyki,
tańczyli przez dwie piosenki, kiedy usłyszeli „ odbijamy ”. Gotze nie był zadowolony z tego, ale zgodził się i jego partnerka tańczyła właśnie z Reus' em. 
W tym momencie DJ puścił wolną piosenkę. Marco delikatnie przytulił do siebie kobietę, a ona położyła dłonie na jego ramionach. 
- Jesteś z nim szczęśliwa ? - zapytał i spojrzał w jej tęczówki. Czekał na odpowiedź, ale się nie doczekał. - Odpowiedz coś. 
- Jestem. - odpowiedziała nie patrząc na niego. 
- Diana ja.. - przerwał. - Angelina jest w ciąży. - spuścił głowę. 
 Niemkę  bardzo to zabolało, ale chciała pokazać , że jest silna i że nie zależy jej. 
- Wiem.. Mówiła, że się staracie. - powiedziała cicho. - Kochasz ją ?
- Kocham. - sam nie wie czemu to powiedział.. Przecież on kocha tylko ją, tylko swoją żonę. Angelina nigdy mu się nie podobała i do tej pory nie wie dlaczego z nią spał. A może tak na prawdę nie zdradził Diany ?
- No to życzę wam szczęścia. Będziecie wspaniałymi rodzicami. - wybiegła jak najszybciej z klubu i szła przed siebie. Postanowiła iść do domu na nogach, choć droga nie była krótka. Cały czas miała wrażenie, że ktoś za nią idzie, że ktoś ją śledzi. 

[ dwa tygodnie później ]

       Diana i Mario szli właśnie do Ewy i Łukasza. Dzisiaj wigilia, a śnieg delikatnie otulał ulice Dortmundu. Na kolacji mieli pojawić się też Angelina z Marco, co nie za bardzo odpowiadało Niemce. Od dwóch tygodni nie widziała się z żadnym z nich i postanowiła ograniczyć ich kontakty do minimum. Za bardzo boli ją to, gdy na nich patrzy. 
- Słuchasz mnie ? - zapytał roześmiany chłopak. 
- Tak, słucham. - odpowiedziała.
- Widzę właśnie od dziesięciu minut zadaje ci pytanie, czy wolałabyś chłopczyka, czy dziewczynkę.. 
- Jakiego chłopca ? Jaką dziewczynkę ? - zapytała zdziwiona. 
- Nie mówiłem nic o chłopcu, ani o dziewczynce. - zaśmiał się. - Zapytałem, czy na pewno nie masz nic przeciwko temu, że u nas będzie sylwester . Chyba się nie wyspałaś, - ucałował ją w czoło i zapukali do drzwi państwa Piszczków. Tak na prawdę Niemka cały czas myślała o dziecku Reusa , dlatego źle zrozumiała piłkarza.
- Witajcie, dobrze was widzieć. - uśmiechnęła się Ewa i przywitała się z każdym całusem w policzek. 
- To my z Marco i Mario pójdziemy przed dom i udekorujemy go.- oznajmił z uśmiechem Łukasz. Okazało się, że Angelina i Marco już dawno są.
        Po czterech godzinach mężczyźni wrócili i oznajmili swoim partnerkom, że wszystko jest gotowe. Pewnie zastanawiacie się dlaczego trwało to tak długo.. Panowie byli tak leniwi, że siedzieli przed domem i gadali, byle tylko ominąć Świątecznych porządków, czy gotowania.
- Mam nadzieję, że zrobiliście to porządnie. - powiedziała Angelina.
- Tyle tam siedzieli, więc nie powinno być tak źle. - uśmiechnęła się Ewa.
- Tyle zajęło im siedzenie przed domem.. - zaśmiała się Diana. - Poszłam po słoik i na chwile zerknęłam jak wam idzie.. - przerwała i spojrzała na piłkarzy. - O dziwo siedzieliście i gadaliście zamiast pracować. - wszystkie wybuchły śmiechem ubierając kurtki.


________________
Jak wam się podoba ? :)) Czekam na szczere opinie z waszej strony :)


P.S. Życzę wszystkim Wesołych Świąt , mile spędzonych z rodziną. :)
Mam nadzieję, że dodam jeszcze jeden rozdział w tym roku :) ( O wiele dłuższy ) Ale nie obiecuję :* 


Pozdrawiam. <3









sobota, 13 grudnia 2014

ROZDZIAŁ XII

„ Chwyciłeś cierpienie goniąc za szczęściem. Tylko do siebie możesz mieć 
pretensje. Twój wybór, Twój ból, ponosisz konsekwencje. ”


          
            Wiecie jakie to uczucie, gdy coś co było niedawno Twoją codziennością, dzisiaj spełnia się komuś innemu i wy nic nie możecie na to poradzić. Gdy ty patrzysz jak Twoja ukochana osoba całuje , przytula kogoś innego. Mimo wielkiego uporu wylewasz litry łez i chcesz o tym nie myśleć, ale nie możesz. Tak bardzo Cię to boli, a najgorsze jest to, że dałaś nadzieję komuś innemu, przyjacielowi, który był przy Tobie od zawsze, kilka miesięcy temu nawet nie wiedziałaś o jego uczuciach. A teraz ? Teraz  wszystko się zmieniło, Twój mąż znalazł sobie kochankę i planuje z nią spełnić resztę życia i spełnić swoje największe marzenie, na które ty nie byłaś gotowa. Odrzucałaś często jego starania i błagania o dziecku, ale to wszystko ze strachu, często jest tak, że młodzi ludzie boją się odpowiedzialności, to żaden wstyd. 
            Kobiety kupiły napoje i wróciły na swoje miejsce. Po drodze Ewa próbowała przeprosić Dianę, ale nie było za co, bo ta nie miała jej tego za złe. Nawet przez chwile nie pomyślała, że mogłaby się gniewać na żonę Piszczka, była ona dla niej jak starsza siostra. Gdy tylko doszły na  miejsce zauważyły, że Angelina kłóci się z kimś przez telefon, jak tylko zobaczyła, że przyjaciółki zbliżają się w jej stronę szybko wyłączyła go i wymusiła uśmiech. Zaskoczone odwzajemniły gest i usiadły na swoich miejscach wcześniej podając sok kobiecie. W ciszy oglądały resztę spotkania czasem coś komentując. Dianę zastanawiało to czemu od razu się rozłączyła, może coś ukrywa ?
                  Spotkanie zakończyło się wygraną gospodarzy, czyli Borussii. Piłkarze Dortmundu mieli w zwyczaju po wygranej świętować i tym razem nie odpuścili sobie takiej okazji. Wszyscy zebrali się ze swoimi partnerkami po tym jak wrócili do domu się przebrać i odświeżyć. „ Impreza ” dopiero się rozkręcała, ale większość osób już brylowała na parkiecie. Przy stoliku zostało małżeństwo Piszczków, Diana z Mario i Marco z Angeliną. Rozmowa się nie kleiła dlatego Łukasz zaczął wypytywać o różne rzeczy.
- Za niedługo święta, jakie macie plany ? - upił łyk swojego kolorowego drinka.
- Weź nawet nie mów te, wszystkie przygotowania, na samą myśl mnie głowa boli.- zajęczał Mario.
- A co ty niby będziesz robił ? - oburzyła się partnerka młodego Niemca. - Przecież ty tylko siedzisz na kanapie i nawet tyła nie ruszysz. - zaśmiała się, co zrobiła również reszta.
- Razem z Łukaszem pomyśleliśmy, że może wpadlibyście do nas i urządzilibyśmy sobie wspólną wigilię ?- uśmiechnęła się Ewa. Długo nad tym myśleli z mężem. Uznawali to za dobry pomysł, ale był jeden problem - czy oni wytrzymają  razem te kolację ? Może się pokłócą i wszyscy pójdą w swoją stronę ? Choć zdecydowali, że powinni spróbować.
- Wspaniały pomysł. - krzyknęła uradowana Angelina, która do tej pory milczała.
- Czyli będziecie ? - zapytał Piszczek, a Reus  wraz ze swoją partnerką przytaknęli. - A wy ?- spojrzał na Dianę.
- Dziękujemy, na pewno będziemy.  - uśmiechnął się Mario. Niemka siedziała cicho i spuściła głowę. - A macie plany na sylwestra ? Może urządzimy go u nas ? Co myślisz Diana ?- zapytał po chwili.
- Dobry pomysł. - wymusiła delikatny uśmiech. - Przepraszam, pójdę się przewietrzyć. - wyszła na chwile na zewnątrz. Wyciągnęła z torebki paczkę papierosów i przez chwile wahała się czy zapalić, czy może odpuścić to sobie i nie truć płuc. Dała za wygraną i zapaliła papierosa. Poczuła czyjeś ręce na swoim ramieniu, odwróciła się i zobaczyła Łukasza.
- Palisz ? - zapytał z troską w oczach i głosie.
- Zdarza się. - odpowiedziała mało przyjemnie.
- Kochasz go nadal ?
- Z każdym dniem coraz bardziej...
- Zapomnisz... ?
- O miłości swojego życia ? - spojrzała na niego. - Wątpię.
- To ja was zostawię, wyjaśnijcie to sobie najlepiej. - powiedział, gdy tylko go zobaczył. Ucałował Dianę w czoło i wszedł do środka.
- Słyszałeś ?
- Tak.
- Ja..- jąkała się Niemka.
- Nic nie mów, rozumiem. - odpowiedział wymuszając uśmiech. Nie cieszył się z tego wręcz przeciwnie był zawiedziony.
- Proszę cię... - powiedziała, gdy ten próbował ją pocałować.
- Dobrze.. - odpowiedział trochę poddenerwowany.

________________________
Podoba wam się rozdział ? :)
Co będzie dalej ? :D Nie powiem teraz :3
Zastanawiałam się czy nie założyć nowego opowiadania, ale zależy mi na waszej opinie. Jak myślicie ? :)
Pozdrawiam. ♥