„ Ludzie nie zdradzają tych, których naprawdę kochają. ”
Jadąc do szpitala Marco cały czas trzymał Dianę za rękę. Próbował ją uspokoić, ale wiadome jak to jest z kobietami w ciąży. Gdy tylko dojechali na miejsce ruszyli w kierunku drzwi.
- Lekarza ! Moja żona rodzi ! - krzyczał na cały korytarz. Byli w prywatniej klinice, dlatego od razu mieli do dyspozycji najlepszych specjalistów w kraju.
- Panie Reus, chce pan być obecny na sali? - zapytała pielęgniarka z długimi blond włosami. Mężczyzna spojrzał na swoją partnerkę, a ta lekko skinęła głową.
- Oczywiście.- uśmiechnął się nadal patrząc na Dianę.
Po kilku ciężkich godzinach na świat przyszedł Max Reus. Szczęśliwy tata od razu zrobił sobie zdjęcie z synkiem i udostępnił na wszystkich portalach społecznościowych, na których miał konto. W ciągu paru sekund przychodziły szczere gratulacje z całego świata. Stał z tak zwanym „ bananem na twarzy ” kiedy zadzwonił jego telefon. Okazało się, że ma kilkanaście nieodebranych połączeń od Kuby.
- Co ty sobie wyobrażasz ?- usłyszał w słuchawce. - Czemu nie odbierasz ? Gdzie jest Diana ? - zaczął zasypywać go pytaniami.
- Mam syna..- wyszeptał.- Słyszysz ? Mam syna ! - powiedział coraz bardziej pewnie.
- Urodziła ? Zaraz będziemy.- zakończył rozmowę.
Błaszczykowscy pojawili się niedługo potem. Weszli do sali, w której odpoczywała młoda mama. Piłkarz reprezentacji Niemiec siedział na krześle obok z dzieckiem na rękach.
- Cześć Marco. - przywitała się szeptem Agata. - Widzę, że zasnęła.
- Biedna.. Tyle się wycierpiała.- spojrzał ze współczuciem. - Mówiła wam imię ? - zapytał z nadzieją.
- Max. - uśmiechnęła się Diana, która przed chwilą się wybudziła.
- Jak się czuje młoda mama ? - do sali wparował Mario Götze.
- Mario.. - wyszeptała Niemka.
- Co ty tutaj robisz ? - warknął ojciec dziecka. - Wracaj sobie do Monachium!.- Gdy Diana wyjechała do Londynu Mario także postanowił zmienić miejsce zamieszkania. Nie spodobało się to nikomu, gdyż z dnia na dzień odszedł do jednego z największych rywali Borussii Dortmund.
- Marco uspokój się.- poklepał go po ramieniu Kuba. - Chodź coś zjeść, na pewno jesteś głodny.
Blondyn niechętnie przystał na tą propozycję, oddał synka małżonce, a po chwili już ich nie było.
- Jak się czujesz ? - ponowił pytanie nowy piłkarz Bayernu Monachium.
- Dobrze. - odparła.
- Razem z Kubą przyszykowaliśmy wam pokój. - wtrąciła się Agata.
- Nie trzeba było.. Nie mogę wam cały czas siedzieć na głowie. Szukałam ostatnio mieszkania..- nie dokończyła.
- Nie chcę słyszeć o żadnym mieszkaniu. - zaprotestowała. - Zostajesz u nas i koniec.
- Przypominam, że jesteś moją żoną.
- Jeszcze..- zawahała się.
- Wrócimy do tej rozmowy.- oznajmił i otworzył jej drzwi. Resztę drogi przejechali w milczeniu. Piłkarz odwiózł swoją rodzinę do domu Błaszczykowskich.
- Napijecie się czegoś?- zapytała serdecznie Agata.
- Nie.. Ja już i tak idę.- powiedział Marco.
- Faktycznie, zaraz trening.- zamyślił się Kuba. Reprezentant Niemiec uśmiechnął się sztucznie i wyszedł.
- Co mu jest ? Przecież cieszył się jak po nich jechał.- zapytała po cichu Agata.
- Wiesz.. Chyba go boli to, że nie zabierze ich do siebie. - stwierdził Kuba.
- Musimy coś zrobić żeby się pogodzili.
- Nie wtrącajmy się lepiej. - rzekł. - Diana może nam tego nie wybaczyć i wyjechać na stałe.
- Jak chcesz to się nie wtrącaj.. Ja im pomogę. - uśmiechnęła się sama do siebie.
- Czemu się chowacie w kuchni? - zapytała znienacka Diana.
- Idziesz jutro ze mną na mecz ? - zignorowała pytanie Polka.
- Dawno nie byłam..- zamyśliła się.
- To trzeba to nadrobić.- klasnęła w dłonie starsza z kobiet.
- Masz rację.
Kuba chwile później pojechał trenować przed jutrzejszym meczem. Najmłodszy w rodzinie Reus'ów spał spokojnie w pokoju urządzonym specjalnie dla niego, a kobiety mogły wreszcie porozmawiać.
_______________
Czekam na waszą opinie.. :/ Nudny wiem, ale rozkręcam się...:D Następny będzie lepszy..:)
- Cześć Marco. - przywitała się szeptem Agata. - Widzę, że zasnęła.
- Biedna.. Tyle się wycierpiała.- spojrzał ze współczuciem. - Mówiła wam imię ? - zapytał z nadzieją.
- Max. - uśmiechnęła się Diana, która przed chwilą się wybudziła.
- Jak się czuje młoda mama ? - do sali wparował Mario Götze.
- Mario.. - wyszeptała Niemka.
- Co ty tutaj robisz ? - warknął ojciec dziecka. - Wracaj sobie do Monachium!.- Gdy Diana wyjechała do Londynu Mario także postanowił zmienić miejsce zamieszkania. Nie spodobało się to nikomu, gdyż z dnia na dzień odszedł do jednego z największych rywali Borussii Dortmund.
- Marco uspokój się.- poklepał go po ramieniu Kuba. - Chodź coś zjeść, na pewno jesteś głodny.
Blondyn niechętnie przystał na tą propozycję, oddał synka małżonce, a po chwili już ich nie było.
- Jak się czujesz ? - ponowił pytanie nowy piłkarz Bayernu Monachium.
- Dobrze. - odparła.
- Razem z Kubą przyszykowaliśmy wam pokój. - wtrąciła się Agata.
- Nie trzeba było.. Nie mogę wam cały czas siedzieć na głowie. Szukałam ostatnio mieszkania..- nie dokończyła.
- Nie chcę słyszeć o żadnym mieszkaniu. - zaprotestowała. - Zostajesz u nas i koniec.
~ Kilka dni później. ~
Wreszcie po kilku dniach Diana została wypisana ze szpitala. Po dziecko i żonę przyjechał Marco, który nie mógł się już doczekać.
- Odwróć się. Chce się przebrać. - oznajmiła.
- Przecież nie raz cię już widziałem. - zaprotestował oburzony.
- Jeszcze..- zawahała się.
- Wrócimy do tej rozmowy.- oznajmił i otworzył jej drzwi. Resztę drogi przejechali w milczeniu. Piłkarz odwiózł swoją rodzinę do domu Błaszczykowskich.
- Napijecie się czegoś?- zapytała serdecznie Agata.
- Nie.. Ja już i tak idę.- powiedział Marco.
- Faktycznie, zaraz trening.- zamyślił się Kuba. Reprezentant Niemiec uśmiechnął się sztucznie i wyszedł.
- Co mu jest ? Przecież cieszył się jak po nich jechał.- zapytała po cichu Agata.
- Wiesz.. Chyba go boli to, że nie zabierze ich do siebie. - stwierdził Kuba.
- Musimy coś zrobić żeby się pogodzili.
- Nie wtrącajmy się lepiej. - rzekł. - Diana może nam tego nie wybaczyć i wyjechać na stałe.
- Jak chcesz to się nie wtrącaj.. Ja im pomogę. - uśmiechnęła się sama do siebie.
- Czemu się chowacie w kuchni? - zapytała znienacka Diana.
- Idziesz jutro ze mną na mecz ? - zignorowała pytanie Polka.
- Dawno nie byłam..- zamyśliła się.
- To trzeba to nadrobić.- klasnęła w dłonie starsza z kobiet.
- Masz rację.
Kuba chwile później pojechał trenować przed jutrzejszym meczem. Najmłodszy w rodzinie Reus'ów spał spokojnie w pokoju urządzonym specjalnie dla niego, a kobiety mogły wreszcie porozmawiać.
_______________
Czekam na waszą opinie.. :/ Nudny wiem, ale rozkręcam się...:D Następny będzie lepszy..:)










